Od początku września moje dziecię chodzi do przedszkola. Obaw było sporo, a tu niespodzianka: uwielbia przebywać w przedszkolu, panie mówią, że jest przebojowa, ma charakterek, więc... też nie zawsze słucha. Ale radzi sobie w grupie, jest smamodzielna, czegóż chcieć więcej?
Pojawiły się jednak problemy z emocjami. Mam nadzieję, że to przejściowe.
Bywa, że Hania albo płacze o byle co, albo wpada w złość.
Myślałam, że leżakowanie w jej przypadku to niedorzeczny pomysł, bo młoda nie śpi w dzień, odkąd skończyła dwa lata, a tu okazuje się, że nawet dość często w czasie "sjesty" po prostu śpi ;)
Wszystko byłoby super, gdyby nie oczywiście infekcje. Zaliczyliśmy i mega katar i rotawirusa. Nie wiem czemu, ale wkurza mnie, gdy słyszę, jak niektóre dzieciaki w grupie Hanki kaszlą. Też posyłałam ją do placówki z kaszlem, ale takim ewidentnie z kataru. Przedwczoraj zamarłam, słysząc, jak dwóch chłopczyków prawie wypluwało płuca przy kaszlu.
Chyba przewrażliwiona jestem...
piątek, 28 września 2012
wtorek, 24 lipca 2012
Zakupowe
Gdyby Młoda nie miała w zeszłym tygodniu badania słuchu, miałabym wątpliwości, czy dobrze słyszy.
Dziś w sklepie chciała, żebym do drugiej ręki (w jednej trzymałam siatę i torebkę) wzięła jej okulary, kapelusik i teletubisia. Odpowiedziałam, że nie mogę, bo zaraz bedę robić zakupy.
Odpowiedź szczerze zdziwionej Hani:
-Mamo, jak to, gdzie ty tu zrobisz kupę? Przecież jest dużo ludzi.
W aptece pełnej ludzi:
-O, patrz mamo, tu są kremiki do pupy i pipki. Słyszysz? Do PU-PY i PIP-KI. PIPY I PUPKI!!!!!!
Mina ludzi w aptece bezcenna, a moja - szkoda gadać ;)
Dziś w sklepie chciała, żebym do drugiej ręki (w jednej trzymałam siatę i torebkę) wzięła jej okulary, kapelusik i teletubisia. Odpowiedziałam, że nie mogę, bo zaraz bedę robić zakupy.
Odpowiedź szczerze zdziwionej Hani:
-Mamo, jak to, gdzie ty tu zrobisz kupę? Przecież jest dużo ludzi.
W aptece pełnej ludzi:
-O, patrz mamo, tu są kremiki do pupy i pipki. Słyszysz? Do PU-PY i PIP-KI. PIPY I PUPKI!!!!!!
Mina ludzi w aptece bezcenna, a moja - szkoda gadać ;)
piątek, 13 lipca 2012
Gadka szmatka
Któregoś dnia już zniecierpliwionym głosem mówię do młodej (bo ta oczywiście nie słucha):
Ja: -Hanka, jak zaraz nie posprzątasz po sobie, to chyba dostanę czegoś!!!
H: -Kota, mamusiu?
Ja: -O matko...
H: -Matko Bosko Świętego Ducha Amen
Tak poza tym, to chyba bez logopedy się jednak nie obejdzie. Młoda nie tylko przekręca, ale też się jąka, czasem nawet bardzo. I niby wiem, że to normalne w tym wieku i pewnie minie samo. Poczekam jeszcze trochę, jak nic się nie zmieni, to śmigam do specjalisty.
Ja: -Hanka, jak zaraz nie posprzątasz po sobie, to chyba dostanę czegoś!!!
H: -Kota, mamusiu?
Ja: -O matko...
H: -Matko Bosko Świętego Ducha Amen
Tak poza tym, to chyba bez logopedy się jednak nie obejdzie. Młoda nie tylko przekręca, ale też się jąka, czasem nawet bardzo. I niby wiem, że to normalne w tym wieku i pewnie minie samo. Poczekam jeszcze trochę, jak nic się nie zmieni, to śmigam do specjalisty.
środa, 11 lipca 2012
Mądrości
-Haniu, dlaczego pokazałaś mamie język?
-Ale to nie ja.
-Jak to nie?
-On się sam wysunął, ja nie chciałam.
Słownik (mniej lub bardziej aktualny, mogłam zapisywać wcześniej):
-siakutka - siatkówka
-piłka penisowa - wiadomo ;)
-owąchaj, maknij, oprowadzę, opychaj itp.
-Ale to nie ja.
-Jak to nie?
-On się sam wysunął, ja nie chciałam.
Słownik (mniej lub bardziej aktualny, mogłam zapisywać wcześniej):
-siakutka - siatkówka
-piłka penisowa - wiadomo ;)
-owąchaj, maknij, oprowadzę, opychaj itp.
piątek, 22 czerwca 2012
Pół roku
Tyle się działo prez ostatnich 6 miesięcy, że nie wiem od czego zacząć...
Nowy rok rozpoczął się fatalnie - naszym pobytem w szpitalu.
Najpierw Hania dostała bardzo silnej wysypki (pokrzywki). Pojechałyśmy do lekarza, gdzie dostała steryd i receptę na leki antyalergiczne. Z auta już nie mogłam jej wyciągnąć, bo nie umiała ruszać nóżkami, zresztą miała je tak spuchnięte, że sie przeraziłam. Telefon do przychodni - mam przyjechać po skierowanie do szpitala. Na skierowaniu lekarz wypisał podejrzenie zapalenia stawów na tle alergicznym.
Szpital Dziecięcy nas nie przyjął, bo to nie zapalenie stawów. Pani doktor jedynie zdziwiła się, dlaczego moje dziecko ma takie dziwne wybroczyny na nogach, po czym kazała jechac do domu.
Jeszcze tego samego wieczoru Hania znalazła się w innym szpitalu, gdzie dostawała leki przeciwkrwotoczne i antyalergiczne. Pokątnie mówiło się o chorobie Schonleina - Henocha.
Pod koniec stycznia - ponowne badanie krwi i wyszły cuda, mieliśmy skontaktować się z hematologiem. Po testach na mononukleozę i powtórnym rozmazie wyszło na to, że pierwotny wynik badania był najprawdopodobniej błędem laboratorium.
Na razie jest OK i tego się trzymam, bo kocham tę moją cholerę nad życie :)
Nowy rok rozpoczął się fatalnie - naszym pobytem w szpitalu.
Najpierw Hania dostała bardzo silnej wysypki (pokrzywki). Pojechałyśmy do lekarza, gdzie dostała steryd i receptę na leki antyalergiczne. Z auta już nie mogłam jej wyciągnąć, bo nie umiała ruszać nóżkami, zresztą miała je tak spuchnięte, że sie przeraziłam. Telefon do przychodni - mam przyjechać po skierowanie do szpitala. Na skierowaniu lekarz wypisał podejrzenie zapalenia stawów na tle alergicznym.
Szpital Dziecięcy nas nie przyjął, bo to nie zapalenie stawów. Pani doktor jedynie zdziwiła się, dlaczego moje dziecko ma takie dziwne wybroczyny na nogach, po czym kazała jechac do domu.
Jeszcze tego samego wieczoru Hania znalazła się w innym szpitalu, gdzie dostawała leki przeciwkrwotoczne i antyalergiczne. Pokątnie mówiło się o chorobie Schonleina - Henocha.
Pod koniec stycznia - ponowne badanie krwi i wyszły cuda, mieliśmy skontaktować się z hematologiem. Po testach na mononukleozę i powtórnym rozmazie wyszło na to, że pierwotny wynik badania był najprawdopodobniej błędem laboratorium.
Na razie jest OK i tego się trzymam, bo kocham tę moją cholerę nad życie :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)