piątek, 28 września 2012

Przedszkole...

Od początku września moje dziecię chodzi do przedszkola. Obaw było sporo, a tu niespodzianka: uwielbia przebywać w przedszkolu, panie mówią, że jest przebojowa, ma charakterek, więc... też nie zawsze słucha. Ale radzi sobie w grupie, jest smamodzielna, czegóż chcieć więcej?

Pojawiły się jednak problemy z emocjami. Mam nadzieję, że to przejściowe.
Bywa, że Hania albo płacze o byle co, albo wpada w złość.
Myślałam, że leżakowanie w jej przypadku to niedorzeczny pomysł, bo młoda nie śpi w dzień, odkąd skończyła dwa lata, a tu okazuje się, że nawet dość często w czasie "sjesty" po prostu śpi ;)

Wszystko byłoby super, gdyby nie oczywiście infekcje. Zaliczyliśmy i mega katar i rotawirusa. Nie wiem czemu, ale wkurza mnie, gdy słyszę, jak niektóre dzieciaki w grupie Hanki kaszlą. Też posyłałam ją do placówki z kaszlem, ale takim ewidentnie z kataru. Przedwczoraj zamarłam, słysząc, jak dwóch chłopczyków prawie wypluwało płuca przy kaszlu.

Chyba przewrażliwiona jestem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz