sobota, 2 lutego 2013

Po dłuuugiej przerwie...

Jakoś nie mogę się zmobilizować, by pisać regularnie.
Hania uwielbia chodzić do przedszkola, choć wygląda to tak, że tydzień chodzi, dwa tygodnie choruje.
Od ospy, którą miała w listopadzie, non stop walczymy a to z przeziębieniem, a to jelitówkami (były juz cztery plus pobyt w szpitalu z powodu odwodnienia).

Poza tym dowiedziałam się, że moje dziecko ma zdolności plastyczne. I cóż... nieskromnie i nieobiektywnie dodam, że jej prace faktycznie wyróżniają się spośród prac innych dzieci - są najbardziej staranne, estetyczne, ciekawe.
Za to młoda nie bardzo radzi sobie z angielskim - fakt, sporo zajęć opuściła, ale tak przekręca wyrazy, że hej.
Z ostatnich dialogów:

1).
-Haniu, co dziś było na obiad w przedszkolu?
Po dłuższym namyśle:
-Taka zupka z pieldziuszką.
-Jaką pierdziuszką??? Fasolą?
-Nie mamo, piel-dziu-szka, taka zielona!
-Aaa, o pietruszkę ci chodzi?
-No mówię psecież, że pieldziuszkę.

2)
Przed  świętami zabieramy się za pieczenie kruchych ciasteczek, a jako że nie mam w domu wałka, wzięłam z barku butelkę wódki. Wałkujemy, wałkujemy, po czym moje dziecię konstatuje:
-Popac mamusiu, jak ta wódka do wsystkiego się przydaje :)

3)
-Mamusiu, Patlyk będzie miał siostlę, ja tez chcę.
-Ale Haniu, mamuia już ciebie urodziła, to nie jest tak, że chcesz i od razu masz. Mamusia już ma dużo lat.
Młoda myśli, myśli... Po jakimś czasie wchodzi mąż.
-Tatusiu, ulódź mi blata!
-Tata nie może urodzić dziecka-stwierdził mój ślubny.
-Jak to nie tatusiu? Mama jest dziewcynką i ulodziła mnie - tez dziewcynkę. A ty jesteś chłopcem, to ulódź cłopca!!!

4)
Leżymy wieczorem w łóżku, gadamy o wszystkim i o niczym, w końcu Hania mówi:
-Wiesz mamuś, ozenię się z Tomkiem.
-A to jakiś twój dobry kolega?
-No, to mój psyjaciel. Wies, on mnie tloche bije. Mnie i Andzelikę.
-Jak to cię bije??
-No nolmalnie, tak tloskę.
-I nadal uważasz, że się z nim "ożenisz"?
-Tak, psyzwycaiłam się.

Moja mina i mojego małżona  - bezcenna. Dodam, żeby nie było - my się nie bijemy :) Swoją drogą, to nie wim, skąd Hanna bierze swoje teksty. Jeśli takie mądrości wypowiada także w przedszkolu, to chyba zaraz będziemy mieć jakąś kontrolę z MOPS-u.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz