Po raz enty obiecuję sobie, że poprawię się w pisaniu, ale poprawy nie widać ;)
W skrócie co u nas:
W wakacje zaliczyliśmy 10 dni nad naszym morzem w nadziei, że pod względem ilości infekcji będzie lepiej, ale na nadziei się skończyło. Od września (czytaj - od początku przedszkola - mimo że to drugi rok chodzenia) Hania zaliczyła 4 choróbska a w całym roku kalendarzowym aż pięciokrotnie miała antybiotyk.
Prawda jest taka, że jeśli ona czegoś nie przywlecze z przedszkola, ja przyniosę ze szkoły, niestety.
W tej chwili obie jesteśmy przeziębione, przy czym młoda przechodzi infekcję z gorączką.
Pozostaje mi chyba czekać, aż nabierze większej odporności. Po przygodzie z "szonlajnem" raz na pół roku badam krew, na szczęście wszystko dobrze.
Ale nie tylko o chorobach miało być.
Moje dziecię ma zajęcia raz w tygodniu z przedszkolnym logopedą. I pytanie za 100 punktów: ile osób z grupy 22-osobowej ma problemy z mową i zajęcia z panią?
Odpowiedź - 17 osób :)
Słysząc, jak mówią inne dzieci, przestałam się przejmować. Tym bardziej, że młoda ma "słowotok", buduje piękne opowieści, jedynym problemem tak naprawdę jest "R", którego... jeszcze u nas nie ma ;)
Najważniejsze, że Hania uwielbia przedszkole, jak jest dłużej chora, ewidentnie tęskni. Czepiać mogłabym się menu, absolutnie nie jest to jadłospis "dziecięcy", ale młodej smakuje.
Z dialogów Hankowo-maminych:
Hania poszła do toalety na dłuższe posiedzenie. Po kilku minutach słyszę:
-Mamo, mam ploblem techniczny!
-Co się stało? - pytam
-Nie mogę zelwać papielu, pomóż mi!
Uczymy się hymnu (swoją drogą dziwi mnie fakt uczenia dzieci w przedszkolu hymnu państwowego). Młoda oczywiście ma swoją wersję, bo nie do końca rozumie słowa, no i przekręca na potęgę. Mamy więc:
"co nam owca przemoc wzięła, szablon odbijemy"
"z ziemi włoskiej do wioski"
"za twoim przewodem, skończył się pod płotem"
A propos przekręcania piosenek.
Z okazji Dnia Matki dzieciaki uczyły się piosenki, której słowa brzmią "Rosną sobie kwiatki na łące, maki chabry i goździki pachnące". Moje dziecko zaśpiewało mamusi"
"Losną sobie kwiatki na łące, nakichały i doździki pachnące"
Na zakończenie dodam, że młoda miała badany w tym roku słuch dwukrotnie. Wyniki są dobre :)